Arkadiusz Milik wyleczył już kontuzję i jest zdolny wrócić na boisko. Tak uznał tymczasowy trener Olympique Marsylia. Przed Polakiem wielki mecz już 28 lutego w niedziele. Przypominamy, że Polak z kontuzją zmagał się od początku lutego, czyli niemalże cały miesiąc. Po słowach trenera Milik wrzucił na swojego Instagrama zdjęcie z podpisem „Gotowy”, co jest pozytywnym znakiem dla przyszłej kariery piłkarza. 

Kontuzja minęła, czas na mecz

Dla Polaka będzie to niezwykle trudny mecz, który pokaże jego umiejętności. Środkowy napastnik przybył do Marsylii w styczniu tego roku prosto z Napoli. W drużynie nie był zgłoszony ani do Serii A, ani do Ligi Europy. Następnie w Marsylii rozegrał jedynie dwa mecze. Podczas jednego z nich strzelił gola, przez co drużyna zremisowała, a piłkarz nabawił się urazu uda. Przez kontuzję Polak opuścił aż cztery mecze w Ligue 1 oraz jeden w pucharze Francji. Problemy zdrowotne nie chcą odpuścić Polakowi. Nie ma co ukrywać, że udział w meczu jest wielkim wydarzeniem nie tylko dla niego, ale i dla całej drużyny. 

Wielki mecz nie tylko dla Arkadiusza Milika

Drużyna w niedzielę (28 lutego) rozegra niezwykle prestiżowy mecz przeciwko Lyon. Jest to dla nich bardzo wielka szansa. Nie ma co ukrywać, w ostatnim sezonie drużyna nie wykorzystuje swoich szans i gra na poziomie dużo niższym niż się po nich tego spodziewano. W ostatnich 9. kolejkach Ligue 1 zespół wygrał tylko jedno spotkanie. W tym momencie jest na 8. miejscu w tabeli, a do lidera brakuje mu aż 20 punktów, czyli różnica jest bardzo duża. Władze klubu zdążyły zorientować się w sytuacji, a obecny trener zrezygnował. W tym momencie zawodnicy czekają na zatrudnienie nowego. Były trener Andre Villas-Boas zwolnił się na początku lutego, a nowego tymczasowo brak. Podejrzewa się, że będzie nim Jorge Sampaoli, po tym jak były trener Juventusu Maurizio Sarrie odrzucił propozycję Olympiqu Marsylia. Nie ma co ukrywać, ale mecz będzie dużą szansą dla Milika, dla którego ten sezon nie był łaskawy. Będąc w Napoli, piłkarz nie zagrał ani minuty, a po przejściu do Marsylii niemalże od razu nabawił się kontuzji.