raul-jimenez

W zeszłym sezonie doszło do niebezpiecznego zderzenia głowami, podczas którego Raul Jimenez stracił przytomność. Lekarze poinformowali go wtedy, że nie będzie mógł wejść na boisko do końca sezonu. Poszkodowanego błyskawicznie przewieziono do szpitala, gdzie przeszedł natychmiastową operację.

Kontuzja Jimeneza okazała się tak poważna, że zawodnik musiał pożegnać się ze wszystkimi pozostałymi występami w zeszłym sezonie. Do niefortunnego zderzenia głowami doszło podczas meczu Wolverhampton Wanderers z Arsenalem, który odbył się w listopadzie 2020. Już w pierwszych minutach pobytu na murawie Raul Jimenez bardzo mocno zderzył się głowami z Davidem Luizem. Jimenez od razu stracił przytomność i leżał w bezruchu na murawie.

W przeciwieństwie do Luiza, który był w stanie nadal brać udział w meczu, Jimeneza odwieziono karetką do szpitala. Okazało się, że kontuzja jest bardzo poważna i że zderzenie spowodowało u Meksykanina rozległe pęknięcie czaszki. Lekarze powiedzieli Jimenezowi, iż doświadczył prawdziwego cudu, że zdołał przeżyć tak silny cios w głowę. Operacja musiała odbyć się natychmiast, a lekarze wywiązali się ze swojego obowiązku na złoty medal.

Zawodnik powrócił na treningi w połowie lutego i dziś mówi, iż czuł wtedy, że może zagrać w końcówce sezonu. Jednak lekarze stanowczo odradzali taką decyzję i sprzeciwiali się wystawieniem Jimeneza do składu. Raul Jimenez niewiele pamięta z tej koszmarnej sytuacji. Mówi, że jedyne, co może sobie przypomnieć, to przyjazd na stadion, wejście do szatni, wyjście na murawę, aby sprawdzić boisko i powrót do szatni. Dodaje też, że cała reszta dnia pogrążona jest w mroku – tak jakby to przerażające wydarzenie nigdy nie miało miejsca.

Obecnie Raul Jimenez występuje w rozgrywkach, a na głowie ma specjalny ochraniacz. W spotkaniu z Leicester City zagrał cały mecz i nigdy nie uciekał przed graniem głową ani wchodzeniem w szranki z obrońcami drużyny przeciwnika.